Podobno mężczyźni boją się silnych kobiet. Przynajmniej takie można czasem odnieść wrażenie, słuchając dyskusji o współczesnym kinie. Nie podoba wam się Rey ze Star Wars albo kolejna drobna bohaterka bez większego problemu rzucająca po ścianach dwa razy większymi facetami? No cóż, widocznie nie potraficie zaakceptować silnej kobiety.
Z tą teorią jest tylko jeden problem. Nazywa się Ellen Ripley.
Niedawno, po wielu latach, ponownie obejrzałem Obcego i pierwsze, co mnie uderzyło, to jak cholernie dobrze ten film się zestarzał. Zdjęcia nadal wyglądają fenomenalnie, Nostromo jest jednym z najlepszych filmowych statków, jakie kiedykolwiek powstały, a sam Obcy nadal jest przerażający.
Ale przede wszystkim świetnie napisani są ludzie.
Załoga Nostromo nie składa się z bohaterów, którzy czekają na swoją wielką misję. To pracownicy. Martwią się o pieniądze, narzekają, kłócą się i chcą wrócić do domu. Sam Nostromo bardziej niż futurystyczny statek przypomina brudną fabrykę. Są rury, para, ciasne korytarze i sprzęt, który wygląda, jakby od dawna prosił się o wymianę.
I właśnie w tym świecie poznajemy Ripley.
Silna nie znaczy niezniszczalna
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Ripley jest tak lubiana?
Przecież w pierwszym Alienie nie jest jeszcze bohaterką kina akcji. Nie ma supermocy i nie okazuje się nagle silniejsza od wszystkich dookoła. Czasami się boi, ale jest rozsądna, stanowcza i potrafi myśleć pod presją.
Obcy jest od niej szybszy, silniejszy i w bezpośrednim starciu Ripley nie ma z nim najmniejszych szans. Jej siła nie polega więc na tym, że potrafi go pokonać. Polega na tym, że wie, że nie może go pokonać, a mimo to próbuje przeżyć.
To niby drobna różnica, ale moim zdaniem właśnie tutaj współczesne kino czasem się wykłada. Silna postać i potężna postać to nie jest to samo.
Co więcej, film nie musi robić idiotów z mężczyzn, żeby Ripley wyglądała przy nich lepiej. Dallas, Parker czy Brett mają własne charaktery i motywacje. Ripley nie dostaje siły ich kosztem.
Film po prostu pozwala nam samym zauważyć, że jest kompetentna.
A może Obcy wcale nie jest najgorszym potworem?
Jest jeszcze Ash i korporacja stojąca za całą misją. Kiedy odkrywamy prawdę, okazuje się, że sprowadzenie obcej formy życia jest ważniejsze od bezpieczeństwa załogi.
I tutaj Alien robi się jeszcze ciekawszy.
Obcy zabija, bo taka jest jego natura. Korporacja natomiast świadomie wysyła ludzi na śmierć, bo być może uda się na tym coś zyskać.
Prawie pięćdziesiąt lat później ten element filmu wcale nie wydaje się mniej aktualny.
W finale Ripley nie próbuje więc zostać bohaterką. Plan jest znacznie rozsądniejszy: wysadzić Nostromo i spierdalać.
Sam zrobiłbym dokładnie to samo.
Ostatecznie zostaje sama. No, prawie sama, bo jest jeszcze Jones. I oczywiście wraca po kota. Czy to rozsądne? Niekoniecznie. Ale jest ludzkie. I właśnie takich drobiazgów współczesnym bohaterom czasem brakuje.
Kiedy okazuje się, że Obcy dostał się również do promu, Ripley nadal nie zamienia się w superbohaterkę. Nie staje przed ksenomorfem i nie spuszcza mu wpierdolu. Wygrywa, bo wykorzystuje to, co ma, myśli i improwizuje.
I dlatego prawie pięćdziesiąt lat później nadal ją pamiętamy.
Ellen Ripley nie jest świetną postacią dlatego, że nie ma słabości. Jest świetną postacią właśnie dlatego, że je ma.
Boi się. Popełnia błędy. Jest fizycznie słabsza od przeciwnika. A kiedy przychodzi moment próby, mimo wszystko działa.
Może więc problem nigdy nie polegał na tym, że widzowie nie lubią silnych kobiet. W końcu uwielbiają Ripley. Uwielbiają Sarę Connor.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy scenariusz myli siłę z brakiem słabości.
Bo postać bez słabości nie jest automatycznie silna.
Często jest po prostu nudna.
A Obcy z 1979 roku? Nadal nie mówi nam, co mamy myśleć o Ripley. Nie tłumaczy, że jest silna. Nie zatrzymuje filmu, żeby wygłosić na ten temat przemowę.
Po prostu pozwala nam samym to zauważyć.
I może właśnie dlatego film sprzed prawie pięćdziesięciu lat pod pewnymi względami nadal wydaje się dojrzalszy od kina z 2026 roku.
Szybki Seans
Szybki Seans to niezależny polski serwis i kanał filmowy specjalizujący się w klasycznym science fiction, horrorze i kinie akcji.
Nazywam się Tomek. Wracam do kultowych i zapomnianych filmów sprzed lat, analizując je z perspektywy współczesnego widza. Szczególnie interesują mnie filmy, które przewidywały przyszłość, komentowały zmiany społeczne i po kilkudziesięciu latach nabrały zupełnie nowego znaczenia.
[O Szybkim Seansie] • [YouTube] • [Wszystkie recenzje filmowe]


Dodaj komentarz