Kategoria: Gry

  • Choo Choo Charles Recenzja

    Choo Choo Charles Recenzja

    Choo Choo Charles to gra, która mnie bardzo zawiodła. To gra, która miała ogromny potencjał i która mogłaby stać się kultowym tytułem. Tak się jednak na pewno nie stanie, ponieważ ta możliwość została zaprzepaszczona… A obrazu nędzy dopełnia wszechogarniająca nuda i bardzo niska grywalność. Ale po kolei.

    Fabuła

    Choo Choo Charles to horror, w którym poruszamy się po wyspie starym pociągiem, a naszym zadaniem jest pokonanie bardzo złego pająko-pociągu o imieniu Charles. Przyznacie chyba, że jest to niebanalny pomysł, a zarazem konwencja, w której autorzy puszczają oko do gracza. Całość aż się prosi o rozwinięcie, a można było to zrobić na wiele rozmaitych sposobów! Najlepszym kierunkiem byłby tak zwany pulp fiction. Jeśli spojrzymy na sławę jaką cieszą się filmy Evil Dead, Army of Darkness czy Re-Animator to będziemy w stanie dostrzeć, czym mógł się stać Choo Choo Charles. Ale zmiast tego stał się crapem…

    Nuda

    Jednym z największych problemów Choo Choo Charles jest wszechogrniająca nuda. Przez większą część gry będziemy jeździli naszym pociągiem przez pustą wyspę, gdzie absolutnie nic się nie dzieje. Co jakiś czas napotkamy osoby, od których dostaniemy zadania, równie nudne, jeżdżenie pociągiem… Nagrodą za ich wykonanie jest złom, dzięki któremu możemy ulepszać nasz pociąg. Na wyspie odnajdziemy również kilka różnych rodzajów broni, które będziemy mogli zainstalować na pociągu.

    Kopalnie

    Naszym głównym zadaniem jest odnalezienie trzech jaj, umieszczenie ich w świątyni oraz pokonanie Charlesa. 

    Owe jaja to podobno potomstwo Charlesa, które tylko czeka, aby się wykluć w kolejne wcielenia potworopociągów. Ok, kumam konwencję i absurdalność całej historii bynajmniej mi nie przeszkadza. Problemem jest jednak wykonanie tego pomysłu. Aby zdobyć jaja musimy porozmawiać z trzema osobami, które wskażą nam lokację trzech różnych kopalni, w których przetrzymywane są owe jaja.

    Kopalnie strzeżone są przez durni w maskach. Chociaż bardziej odpowiednie byłoby określenie – ślepych durni, kręcących się wewnątrz szybków. Niestety nie mamy do naszej dyspozycji żadnej broni, tak więc w zamyśle (zapewne…) mieliśmy skradać się przez tunele aby wykraść drogocenne jaja. Niestety, jedyne co możemy zrobić to wychylać się. Nie przewidziano opcji odwracania uwagi strażników przez, chociażby, rzucanie kamieniami. Nie możemy nawet kucać. Uczciwie się przyznam, że wielokrotnie próbowałem się skradać, jednak nie przynosiło to prawie żadnego efektu. O wiele lepiej było po prostu wbiec na rympał do środka, odnaleźć fanty, a potem dać dyla. Strażnicy byliniemalże bezużyteczni i często nie potrafili we mnie trafić nawet z bardzo bliskiej odległości…

    Ulepszamy pociąg

    To jeden z elementów gry, którym byłem bardzo zawiedziony. Nasz pociąg możemy ulepszyć na kilka rodzajów, jednak wyłącznie do poziomu 10. Zmiany wizualne są bardzo niewielkie… Aż prosiłoby się tutaj o dodatnie mnóstwa elementów, które nie tylko usprawniałyby naszą lokomotywę, ale też zmieniały jej wygląd.

    Poprawienie szybkości naszej lokomotywy oraz mocy broni jest również niemalże nieodczuwalne…

    Choo-Choo-Charles-3-1024x576

    Walka

    Jedyny przeciwnik, z jakim możemy walczyć to Charles. Warto pamiętać, aby nie oddalać się zbytnio od naszego pociągu, ponieważ jeśli damy się zaskoczyć – będzie po nas. Można ukywać się również w budynkach, ponieważ zły pająkopociąg nie będzie w stanie dostać się do środka. Jeśli jednak będziemy w pobliży naszej lokomotywy, powinnniśmy ją czym prędzej uruchomić i zacząć ładować ołów w paskudną gębę Charlesa. Nie będziemy go jednak w stanie zniszyć, a co najwyżej przepędzić.

    Walki są jednak dość rzadkie i podczas całej rozgrywki zdarzyły mi się zaledwie dwa czy trzy razy. Jeśli będziemy celować w twarz Charlesa, powinno nam się go udać przepędzić bez większych problenów. Jednak finałowa walka to coś zupełnie innego. Tutaj poziom trudności jest bardzo źle wyważony co sprawia, że zamiast satysfakcji z tej potyczki otrzymujemy potężną dawkę frustracji. Pokonanie potwornego pociągu wymagało ode mnie kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu, podejść…

    Oprawa

    Zdaję sobię prawę, że Choo Choo Charles to produkcja niezależna, jednak nieco zdumiał mnie fakt, że napotkane w grze osoby mówią bez otwierania ust. Początkowo myślałem, że to tylko jakiś glitch, ale jednak nie. Serio, w 2024 roku takie coś to porażka. Oprawa dźwiękowa jest i w zaszadzie tylko tyle można o niej powiedzieć. Grafika? Ujdzie, ale wszędzie wieje nudą…

    Problemy techniczne

    Choo Choo Charles to chyba pierwsza gra, która nie chciała odpalać mi się przez Steam. Czarny ekran i zwiecha. Rozwiązaniem okazało się bezpośrednie uruchamianie głównego pliku .exe jako administrator. Co prawda mój laptop widział lepsze czasy, jednak nie napotkałem do tej pory gry, która sprawiłaby mu jakieś problemu. Choo Choo Charles to niechlubny wyjątek. Pominąwszy problemy z uruchamianiem, to gra koszmarnie długo się wczytuje, często zawiesza i gdyby nie fakt, że uparłem się, że muszę ją ukończyć, to dałbym sobie kompletnie spokój.

    Choo Choo Charles Recenzja

    Podsumowanie jest chyba takie, jakiego można było się spodziewać czytając tą recenzję. Choo Choo Charles nie sprawił mi ani odrobiny przyjemności; rozgrywka to była droga przez mękę. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że kupiłem grę na promocji na Steamie, więc zapłaciłem tylko ułamek tego, co inni gracze. Jeśli macie ochotę na zagranie w porządny horror na PC, sięgnijcie po inną grę!

    Choo Choo Charles zebrał znakomite opinie na Steamie, jednak nie do końca potrawfię zrozumieć dlaczego Jak się jednak okazuje, są też osoby, które mają takie samo zdanie na temat tej gry jak ja, co można przeczytać chociażby tutaj.

    Choo Choo Charles Recenzja na gryretro.com

  • Wyprzedaż na Steam – Summer Sale June 29-July 13 2023

    Wyprzedaż na Steam – Summer Sale June 29-July 13 2023

    Dlaczego piszę o Steam Summer Sale? Ponieważ podjąłem decyzję, aby gryretro.com powoli zaczęły ewoluować w stronę projektu, którym zawsze miały być – blog. Przede wszystkim bloga. A skoro tak, to i powinny pojawiać się wpisy typowo blogowe. A Steam Summer Sale to znakomita ku temu okazja!

    Dlaczego? Ponieważ na Steamie ruszyła kolejna wyprzedaż. Pomimo, że moja kolekcja jest całkiem pokaźna i jest w niej mnóstwo gier, które już długi czas czekają na ogranie, to nie byłem w stanie powstrzymać się i kupić kilku rzeczy:D Zapewne nie tylko ja tak mam… 🙂

    Na mojej wishliście znajdowało się 130 tytułów, tak więc było z czego wybierać. Starałem się omijać nowości i tytuły, których cena przekracza £15, skupiając się na tytułach, w które mam naprawdę ochotę zagrać, których cena zarazem nie jest zbbyt wysoka. Oto co wybrałem:

    1. The Bard’s Tale Trilogy
    2. Black Mesa
    3. Encased
    4. The Sundew
    5. The Bard’s Tale IV
    6. GreedFall
    7. Beyond a Steel Sky
    8. Disco Elysium
    9. Chernobylite
    10. Gemini Rue

    Myślę, że wybrałem dość interesujący zestaw, składający się z mieszaniny gatunków. Najdroższy jest Chernobylite. Wahałem się troszkę pomiędzy nim, a System Shock (tym nowym, ulepszonym), jednak zdecydowałem że Chernobylite lepiej sprawdzi się na Steam Decku.

    W jaką grę najbadziej chcę zagrać? Myślę, że jest to Beyond a Steel Sky, czyli sequel do jednej z najlepszych przygodówek, jakie kiedykolwiek stworzono oraz The Bard’s Tale. Zremasterowana wesja Wasteland zapewniła mi długie godziny rozrywki i mam nadzieję, że tak samo będzie z tą grą. A nawet nie tyle grą, ile serią!

    Co myślicie o moich wyborach?

  • Steam Autumn Sale 2025

    Steam Autumn Sale 2025

    Przez dłuższy czas udawało mi się ignorować wyprzedaże na Steamie, ponieważ nie zdążyłem jeszcze ograć gier, które kupiłem podczas wakacyjnej wyprzedaży w 2023 roku… Wiem, wiem…

    Jedyna gra, którą udało mi się ukończyć, to Encased i była ona badzo dużym rozczarowaniem i pod koniec grałem tylko, aby ją ukończyć. Bo się uparłem. Miałem kilka podejść do pozostałych gier, jednak w chwili obecnej gram w pierwszą część Wizardry.

    Ale mniejsza z tym. Korciło mnie na zakupy, więc zakupy będą! Tym razem zdecydowałem się na następujące gry:

    • Songs of Conquest
    • Streets of rage 4
    • Operencia: The Stolen Sun
    • Age of Empires: Definitve Edition
    • Barotrauma
    • Two Point Campus
    • Doom Eternal
  • Wasteland 2 recenzja

    Wasteland 2 recenzja

    Wasteland 2 to gra wyjątkowa pod wieloma względami. To jedna z nielicznych udanych prób wskrzeszenia klasycznych tutułów. To eksperyment, który zakończył się ogromym sukcesem, przede wszystkim dzięki osobie Briana Fargo, którego chyba nie trzeba przedstawiać żadnym graczom!

    Wasteland 2 to kontynuacja legendarnego tytułu wydanego w 1988 roku przez Interplay i duchowy następca Fallouta oraz Fallouta 2; to gra, która odwołuje się do najlepszych tradycji gatunku i oferuje świat pełen moralnych wyborów, rozbudowaną fabułę, ciekawych bohaterów niezależnych oraz bogatą narrację. Wasteland 2 to izometryczna gra taktyczna, która nie stara się podążać mainstreamową ścieżką, a fakt ufundowania gry w serwisie Kickstarer pozwolił autorom, studio inXile Entertainment, stworzyć grę taką, o jakiej marzyli. Bez kompromisów oraz ścieżek na skróty, co zaowocowało własnym stylem i głębią. A nam graczom – dało fantastyczną grę!

    Postapokaliptyczna Arizona

    Jak można się było spodziewać, akcja Wasteland 2 dzieje się w postapokaliptycznej Arizonie, tym razem jednak nieco bardziej jednak na wschód niż poprzednio. Oznacza to, z jednej strony, że nie będziemy mogli już odwiedzić miast Quartz czy Needles, z drugiej zaś, że osady na wschód od Cytadeli wciąż będą stały dla nas otworem. Nasze pierwsze kroki na pewno skierujemy do lokacji znanych z pierwszej części gry, czy będzie to AG Centre czy też Highpool.

    Koniecznie muszę wspomnieć, że każda lokacja została pieczołowicie zaprojektowana i stanowi intergalną część fabuły. Autorzy stworzyli unikalne mikroświaty społeczne, gdzie nasze decyzje będą wpływały tak na losy frakcji, jak i na przyszłość samych miejsc. Niejednokrotnie będziemy zmuszeni poświęcać jedne grupy ludzi aby uratować inne. Nie da się tutaj być przyjacielem dla każdego, a w niektórych przypadkach po prostu nie ma dobrego wyjścia i będziemy musieli wybierać mniejsze (albo większe:) zło.

    Zgniłe Los Angeles

    Nasza przygoda nie kończy się w Arizonie! Spodziewałem się, że napotkamy gdzieś tutaj tajemniczego Matthiasa, naszego głównego antagonistę w Wasteland 2, i po jego pokonaniu gra się zakończy. Okazało się jednak, że historia zaprowadziła mnie w zupełnie inne miejsce, a mianowiscie do postapokaliptycznego Los Angeles, gdzie czekał na mnie zupełnie nowy świat! Pojawiły się tutaj zupełnie nowe frakcje, takie jak fanatyczni „Mannerites” czy cybernetyczni „Children of the Citadel”.

    Los Angeles jest o wiele bardziej różnorodne niż Arizona, a co za tym idzie, czekające na nas zadanie stają się bardziej skomplikowane i wyzywające moralnie. Napotkamy tutaj to wszystko, co tak dobrze pamiętamy z drugiej części Fallouta – niewolnictwo, wyzysk i narkotyki. Poszczególne frakcje są bardzo często z sobą skonfliktowane, a sposób rozwiązania niektórych zadań może przynosić bardzo zaskakujące efekty na dalszym etapie gry. Ta sieć zależności oraz brak oczywistych wyborów podnosi w ogromnym stopniu grywalność gry i sprawia, że mocno angażujemy się w historię naszych bohaterów.

    Mechanika rozgrywki

    Wasteland 2 to strategiczna gra turowa. Dla nieco młodszych graczy może ona przypominać system znany z XCOM, jednak z większym naciskiem na taktykę oraz używanie umiejętności. Każda potyczka odbywa się w oparciu o punkty akcji, które możemy używać na ruch, atak, przeładowanie broni oraz użycie umiejętności albo posiadanych przedmiotów. Kluczowe jest tutaj taktyczne poruszanie się na polu walki oraz wykorzystywanie osłon. Bardzo ważna jest również specjalizacja poszczególnych członków drużyny.

    Rozwój drużyny

    Stworzenie zbalansowanej drużyny oraz odpowiedni jej rozwój to chyba kluczowe wyzwanie w grze, ponieważ błędy popełnione na wcześniejszych etapach potrafią bardzo się zemścić w poźniejszym momencie rozgrywki.

    Grę zaczynamy od stworzenia czterech bohaterów, do których będzie się mogło przyłączyć kolejnych trzech bohaterów niezależnych. Tak więc nasza ekipa będzie mogła się składać aż z siedmiu członków! Aby mieć jakiekolwiek szanse powodzenia, musimy postawić na rożnorodność oraz indywidualizację umiejętności. Potrzebni nam będą medycy i chirurgowie, eksperci od materiałów wybuchowych, napraw, hakowania i… można by tak bez końca. Wydaje się, że niemalże każda umiejętność przydaje się w grze. Co prawda niektóre, jak animal whisperer czy toaster repair, zdecydownie mniej niż hahowanie, jednak wszystkie one mają swoje miejsce..

    Specjalizacje

    Niemniej ważne jest balansowanie umiejętności odnoszących się do posługiwania bronią. W naszej drużynie znajdzie się miejsce dla każdego, zarówno tych posługujących się bronią białą (Proton Axe), shotgunami czy karabinami snajperskimi. Bronie strzeleckie wymagają różnych rodzajów amunicji. Na początkowym etapie gry warto robić sobie notatki (tak, tak właśnie robiłem podczas grania w Wastland Remastered), aby pamiętać którego typu amunicji potrzebuje dany ranger. A jeśli o niej mowa – to co prawda jest ona stosunkowo łatwo dostępna, jednak zarazem dość droga.

    Warto pamiętać, że jeśli nasi bohaterowie będą używać takiej samej broni, dajmy na to karabinów automatycznych, to zarazem będą oni sami z sobą konkurować o amunicję. Tak więc i w przypadku broni, dywersyfikacja jest zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem! Dodatkowo autorzy dali nam możliwość modyfikacji broni, rozkładania niepotrzebnych przedmiotów na części i tworzenia nowych ulepszeń.

    Beat the bastards!

    Walka jest sercem Wasteland 2. Jednak nie samymi nabojami pokonuje się wrogów. Jeśli mamy odpowiedni poziom umiejętności animal whisperer albo hacking, to podczas walki będziemy mogli przekonać zwierzęta (oraz roboty), aby stanęły po naszej stronie. O ile praktycznie zignorowałem tą poierwszą możliwość, o tyle hackowanie wrogich robotów stanowiło ogromną pomoc na poźniejszych etapach gry. Przejęcie kontroli na wrogimi maszynami nie tylko sprawia, że mamy mniej wrogów do walcznia, ale często – że potężne roboty potrafią same wykończyć naszych wrogów!

    W miarę naszych postępów będziemy otrzymywali dostęp do coraz lepszych broni oraz pancerzy. To bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ zapobiega ono zdobyciu potężnego ekwipunku na początkowym etapie gry, co z kolei kompletnie mogłoby zaburzyć rozgrywkę. A tak – walki są wymagające aż do samego ukończenia gry, a poziom trudności utrzymuje się taki sam przez całą rozgrywkę.

    Eksploracja i zarządzanie zasobami

    Na głównej mapie spędzimy dużo czasu. Przemierzając pustkowia Arizony będziemy musieli unikać radioaktywnych miejsc oraz pamiętać o wodzie. Każda wyprawa będzie wiązała się z planowaniem naszych zasobów, w tym amunicji oraz apteczek, ponieważ odwiedzanie dalekich lokacji wiąże się z ryzykiem ich wyczerpania. Podróże na głównej mapie utrudniane są poprzez losowe wydarzenia, przede wszystkim ataki przeciwników. Jeśli dysponujemy odpowiednimi umiejętnościami – będziemy mieli szansę (jeśli chcemy) uniknąć tych uprzykrzający życie walk.

    System lootu wydaje się bardzo dopracowany, przede wszystkim ze względu na automatyzację. Jeśli chcemy niektóre przedmioty możemy domyślnie oznaczyć jako „junk”, jak również wszystkie fanty znalezione po walce można automatycznie przydzielić członkom drużyny według ich specjalizacji.

    Oprawa audiowizualna i wykonanie

    Pog względem oprawy graficznej Wasteland 2 jest solidnym średniakiem. Izometryczna grafika natychmiast przywodzi na myśl dwie pierwsze części Fallouta, co tworzt klimat pasujący do klasyków gatunku, jednak może zarazem działać nieco odstraszająco na fanów nowoczesnych produkcji.

    O oprawie dźwiękowej można powiedzieć tylko tyle, „że jest” ponieważ jest ona dość minimalistyczna i trodno cokolwiek więcej o niej powiedzieć.

    Podsumowanie

    W świecie Wasteland 2 spędziłem ponad 100 godzin! Co prawda ukończyłem grę, jednak zdaję sobię sprawę, że wiele rzeczy mógłbym rozegrać w inny sposób, podjąć inne decyzje, a przede wszystkim – lepiej rozwinąć swoję drużynę! Na pewno do Wasteland 2 powrócę w przyszlości, ponieważ nie dość, że ta gra sprawiła mi ogromną frajdę, to zarazem oferuje ona ogromne „replay value”, coś, co moim zdaniem w nowych produkcjach ciężko jest znaleźć. Wasteland 2 się nie nudzi i aż prosi o kolejną rozgrywkę!

    Wasteland 2 to powrót do korzeni i zarazem doskonała propozycja dla fanów klasycznych RPG-ów. Jeśli szukacie wymagającej rozgrywki z bogatą narracją i klimatem, to Wasteland 2 na pewno was nie zawiedzie. Gra naturalnie nie jest pozbawiona wad, jednak moim zdaniem to fantastyczny powrót Briana Fargoi godna kontynuacja pierwszego Wasteland!

    .

  • Najlepsze gry RPG na Amigę – Evil’s Doom

    Najlepsze gry RPG na Amigę – Evil’s Doom

    Evil’s Doom to gra, o której słyszało niestety niewielu. Jest to jedna z ostatnich tak zwanych „dużych” produkcji, wydanych na Amigę. Do jej uruchomienia potrzebna jest co najmniej Amiga 1200 z ekstra pamiecią, jednak autorzy zalecają uruchamianie jej na procesorze co najmniej 030.

    Historia

    Evil’s Doom to klasyczny dungeon crawler. Został on  stworzony przez chorwackie studio Olympia Entertainment Group.  Szczegóły ukazania się gry przez długi czas owiane byly legendą, warto wiec dokładniej się im przyjrzeć. Gdy rzucimy okiem na bazę  Hall of Light , to znajdziemy tam informację, że twórcą gry jest rzeczywiście wspomniana wcześniej Olympia, a wydawcą – Titan Games. Wpisy dotyczą trzech wersji tej produkcji, a każda z nich oznaczona jest jako „niewydana”.

    Przedstawiciele Titan Games oświadczyli, że gra padła ofiarą piractwa. Po tym, jak wczesna wersja beta została wysłana do czasopism do recenzji, niemalże natychmiast ukazały się cracki, co sprawiło, że  autorzy zdecydowali się zrezygnować z wydania gry oraz opuścić rynek amigowy. Wspomniana wcześniej wersja beta była w pełni ukończona, poza jednym błędem, który uniemożliwiał ukończenie gry – ostatni przeciwnik był nieśmiertelny i nie dawało się go pokonać.

    W odpowiedzi na emaile użytkowników dopytujących się o możliwość dostępu do gry oraz dokonania poprawek, Titan odpowiedział, że firma zatrzyma Evil’s Doom na swoich komputerach oraz nie pozwala na umieszczenie jej na innych stronach. Tyle Titan Games.

    Autorzy gry

    Warto przyjrzeć się dokładnie twórcom gry, czyli Studiu Olympia. Stworzyli oni wczesniej kilka gier na Amige, a pózniej przeksztalcili sie w CroTeam, który wydał m.in. gry Serious Sam oraz The Talos Principle.
    Pierwsze recenzje Evil’s Doom ukazaly sie w 1996 roku w kilku czasopismach, miedzy innymi w niemieckim Amiga Joker. Znajdziemy tam ciekawą informację, że za grę odpowiada CroTeam/Black Legend. To powinno naprowadzić nas na właściwy trop. Black Legend, czyli wydawca wcześniejszych gier CroTeam, zakończył swoją działalność w 1996 roku. Na Hall Of Light możemy znaleźć informację, że niektórzy członkowie Olympia EG byli również członkami CroTeamu.

    Wiekszość amigowców jest przekonana, że Evil’s Doom nigdy nie zostało oficjalnie wydane,a wersja, którą można znaleźć w sieci, to spiracona wersja beta zawierająca mnóstwo błędów uniemożliwiających jej ukończenie. Czy jednak jest tak w rzeczywistości?

    Niepodzianka!

    Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy udało mi się znaleźć kilka różnych źródeł, informujących, że grę można było nabyć bezpośrednio od autorów. Jedna osoba twierdziła, że zrobiła tak już jesienią 1996 roku! Otrzymała ona swoją kopię, jednak kilka miesięcy później została poinformowana, że autorzy znaleźli wydawcę, co zapewne ozaczało, że nie będą już sami zajmować się sprzedażą. Potwierdził to inny użytkownik, który niestety miał mniej szczęścia. Wysłał on pieniądze do autorów, jednak otrzymał informację, że podpisali oni umowę z Titan Games i zamiast pierwotnej wersji, otrzyma on specjalną wersje CD (Evil’s Doom SE).

    W sieci można znaleźć wersję piracką na 10 dyskietkach. Oryginał dystrybuowany przez Olympię zajmował  jednak tylko 8 dyskietek i dostarczany był w kartonowym pudełku wraz z 16 stronnicową instruckją z czarno-białymi obrazkami.

    Jeden z twórców po latach potwierdził, że to, co przez lata było uważane za błędy w kodzie uniemożliwiające ukończenie gry, było tak naprawdę zabezpieczeniem antypirackim! Wersja oryginalna pozbawiona była wszystkich tych bugów.

    Wersja Specjalna (SE) nigdy nie została ukończona. Miała się ona różnić od oryginału jedynie dodatkowymi animacjami, które jednak nigdy nie zostały ukończone. Tyle historia, przyrzyjmy się zatem bliżej samej grze.

    Grywalność

    Evil’s Doom to klasyczny Dungeon Crawler inspirowany takimi tytułami jak Dungeon Master, Eye of the Beholder czy Black Crypt.  Rozgrywka dzieli się na dwie części. Pierwsza to  pseudoprzygodowa, w której podróżujemy pomiędzy lokacjami, handlujemy, rozmawiamy z ludźmi oraz rekrutujemy nowych członków do naszej drużyny. W drugiej części penetrujemy podziemia! Mamy tu do czynienia z widokiem z perspektywy pierwszej osoby oraz skokowym sposobem poruszania się. Mechanika rozgrywki bardzo przypomina tą zastosowaną we wcześniej wspomnianych  Dungeon Master, Eye of the Beholder czy też Black Crypt. Ten ostatni tytuł wydawał się mieć największy wpływ na twórców gry, ponieważ możemy w Evil’s Doom odnaleźć sporo zapożyczeń z tej gry.

    Sama walka odbywa się w czasie rzeczywistym. Przeciwnicy są ładnie narysowani jednak przydałaby się ich większa rożnorodność. Sporym zaskoczeniem może być fakt istnienia bossów – elementu rzadko spotykanego w tego rodzaju grach. Autorzy stworzyli również system czarów bazujący na runach, który na myśl najbardziej przywodzi mi obie części Dungeon Master. Nigdy nie byłem wielkim fanem takiego rozwiązania, jednak moża się do niego przywyczaić.

    Całość grafiki narysowana jest w 256 kolorach, a to czyni Evil’s Doom jedną z najładniejszych gier rpg na Amigę.  Efekty dźwiękowe również trzymają wysoki poziom, tak samo jak i muzyka. Czy w takim razie Evil’s Doom ma jakieś wady?

    Wydaje mi się, że bardzo nierównomiernie rozłożono akcenty na obie części gry. Najlepszym przykładem jest sam początek, ponieważ zanim dojdziemy do pierwszych podziemii upłynie co najmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt minut.  Sama grywalność jest wysoka, jednak wciąż znacznie ustępuje Eye of the Beholder 2 i Black Crypt. Nie zmienia to jednak w najmniejszym stopniu faktu, że Evil’s Doom to naprawdę dobra gra i warto w nią zagrać.

    Evil’s Doom można za darmo ściągnąć z czeskiej strony http://amiga.esero.net/.